140 tysięcy dzieci zabitych, odkąd wyszedłem z kina. Recenzja filmu „Nieplanowane”

Tak już mam, że kino traktuję przede wszystkim jako rozrywkę. Wygodny dresik jest dla mnie preferowany nad strój wyjściowy (wiadomo, kino to nie teatr, więc o szczególnym szacunku dla aktorów myśleć nie trzeba), cola, popcorn – to standard, nawet gdy idę na co poważniejszy film. Idąc na „Nieplanowane” wiedziałem, że to nie będzie przyjemny film, raczej smutny i na drażliwy temat. Z kupna popcornu jednak nie zrezygnowałem, z przyzwyczajenia. Tyle że byłem w stanie go jeść tylko póki trwały reklamy i zwiastuny. Później, już nie przechodził przez gardło.

Zwiastun filmu „Nieplanowane”

Modlitwa nad beczką ze zwłokami

Jako trzydziestotrzyletni mężczyzna, w dodatku niewierzący, emocje pewnie powinienem umieć trzymać na wodzy. A jednak nie byłem w stanie powtrzymać łez oglądając chyba najbardziej przygnębiającą scenę tego filmu gdy młodzi chrześcijanie z ruchu pro-life stojąc pod płotem „kliniki” aborcyjnej prosili kierowcę ciężarówki odbierającej odpady medyczne, by pozwolił im się przez chwilę pomodlić nad beczkami w których znajdowały się zwłoki abortowanych dzieci. Dzieci nie tylko zamordowanych, ale odartych z godności osoby ludzkiej, przemielonych i przeznaczonych do utylizacji niczym zwłoki ofiar hitlerowskich obozów zagłady.

Kadr z filmu, cyt. za: https://www.christianpost.com/news/unplanned-birthed-faithful-prayer-40-days-for-life-founder.html

A jednak, mimo że pozytywni bohaterowie tego filmu to osoby wierzące, nie miałem wrażenia, by film starał się widza na siłę ewangelizować. Historia skupia się na dzieciach, którym przemysł aborcyjny odmawia człowieczeństwa i kobietach, którym propaganda aborcjonistów próbuje wmówić, że ich dziecko to „zlepek komórek”, który jeszcze nie jest człowiekiem. To może i jednak nowa perspektywa. Klientki „kliniki” to w większości przypadków (z wyjątkami, jak kobieta, która przychodzi zabić swoje dziecko w towarzystwie już narodzonej, kilkuletniej córki) osoby niedziałające w złej wierze, pełne wątpliwości, często poddawane presji ze strony bliskich by usunąć niechciany „problem”. I tak widzimy ojca przyprowadzającego córkę, by ta zabiła swoje dziecko. Dziewczyna waha się, widać że nie chce, ale dyrektor „kliniki” mówi jej, że to w porządku, że nic złego się nie stanie. Szybko dokonuje się płatność, po czym dziecko jest zabijane. Pojawiają się komplikacje, zagrażające życiu krwawienie młodej dziewczyny. Dyrekcja kliniki nakazuje jednak nie wzywać karetki, bo jej pojawienie się rozdrażniłoby ponoć protestujących pro-liferów przed wejściem. Po odratowaniu dziewczyny (ale oczywiście nie jej dziecka) wszyscy udają, że był to rutynowy zabieg.

Obozy zagłady Planned Parenthood

Ten film nie tylko przedstawia życie Abby Johnson – postaci autentycznej, która faktycznie była aborcyjną aktywistką, a później dyrektorem jednego z obozów zagłady (tzw. „kliniki aborcyjnej”), nieświadomej przez długi czas zła które czyni. Nie tylko przedstawia życie osoby, która współuczestniczyła w zamordowaniu 22 tysięcy dzieci kierując tą placówką, a sama zabiła dwoje własnych, zanim zrozumiała co czyni, przeszła wewnętrzną przemianę i żałowała swojej dotychczasowej „kariery”, aż wreszcie zaczęła bronić życia nienarodzonych. Film pokazuje jednocześnie proceder jakim kieruje się najbardziej zbrodnicza organizacja w dziejach Stanów Zjednoczonych, a może i świata. Planned Parenthood, korporacja (choć zarejestrowana jako NGO), której podstawowy biznes polega na zabijaniu dzieci nienarodzonych, korzysta z gigantycznego wsparcia przedsiębiorstw i lewicowych polityków, a także – za kadencji co bardziej lewicowych prezydentów – z funduszy publicznych, jednocześnie handlując śmiercią za pomocą agresywnego marketingu. W samym tylko zeszłym roku Planned Parenthood zamordowało ponad 330 tysięcy amerykańskich dzieci, czyli niewiele mniej niż liczy populacja miasta Honolulu na Hawajach. Jest to jednocześnie ponad połowa liczby ofiar całego amerykańskiego przemysłu aborcyjnego. W filmie słyszymy porównanie, czym dla Planned Parenthood jest zabijanie. Tak jak sieci fast food mają niskie marże na sprzedaży hamburgerów i wysokie na frytkach i napojach, tak „produktem” o niskiej marży jest dla nich antykoncepcja i edukacja seksualna, a tym o marży najwyższej, a więc najbardziej dochodowej – aborcja.

Główna strona organizacji Planned Parenthood i wyszukiwarka aborcyjnych obozów zagłady w USA

Kulisy zbrodni

„Nieplanowane” obnaża kulisy kilku metod aborcyjnych zbrodni. Główna bohaterka jedno ze swoich dzieci zabiła chirurgicznie, drugie farmakologicznie (z użyciem pigułki RU-486, co skończyło się u niej poważnymi powikłaniami). Obserwacja zabójstwa dziecka dokonanego u innej „pacjentki” metodą odsysania jest jednak dla niej szokiem. W filmie opowiedziane są też, choć bez tak realistycznych szczegółów jakie znamy z dokumentu „Niemy krzyk” czy wizualizacji, najbardziej brutalna, chiruriczna aborcja dziecka, którego ciało jest rozrywane i wyciągane po kawałku i wreszcie aborcja późna, polegająca na uśmierceniu niemal zdolnego do samodzielnego życia dziecka i wywołaniu porodu już zabitego.

„Nieplanowane” to film niełatwy, ale przemawiający do wyobraźni. Obnaża kłamstwa propagatorów aborcyjnego przemysłu, manipulacje, fakenewsy przedstawiane jako wiedzę objawioną. Życie ludzkie pokazywane jest takim, jakim jest, ale wizja ta kontrastuje z zaklęciami aborcjonistów mającymi na celu zagłuszyć sumienie. A zaklęcia te słyszymy nawet w Polsce, gdzie aborcje są relatywnie rzadkie, co dopiero powiedzieć o USA, gdzie ginie ponad 600 tysięcy dzieci rocznie.

Propaganda aborcjonistów jest wszechobecna tak jak wszechobecna była antysemicka propaganda nazistów w III Rzeszy czy antykapitalistyczna we wszystkich państwach komunistycznych. Lewicowe media pozujące na „naukowe” i „oświecone” przekonują przecież że „aborcja jest OK” i że to „bezpieczna procedura medyczna”, płód to „zlepek komórek”, rozrywane na kawałki dziecko „nic nie czuje” i w ogóle „nie jest jeszcze dzieckiem”. Gdy takie tezy ze strony lewicowego mainstreamu słyszymy na co dzień, wielu z nas przyjmuje je bezrefleksyjnie. Też gdy byłem młodszy, powagi zbrodni aborcji nie czułem. Do dziś mi się wypomina wywiad sprzed kilku lat dla jednego z prawicowych dziennikarzy, gdzie na pytanie o dopuszczalność aborcji odpowiedziałem niejednoznacznie, a i jeszcze parę lat później daleki byłem od stanowczego potępienia agresywnych feministek z Czarnych Protestów. Dopiero bliższe przyjrzenie się sprawie, krytyczna analiza „argumentów” aborcjonistów pozwoliły mi się opowiedzieć jednoznacznie po stronie pro-life. A przecież nie każdy ma czas i ochotę szczegółowo ten temat analizować.

Misja filmu

I tu właśnie jest potencjalnie ta największa rola tego filmu. Porusza – i ma poruszać – tym, że mówi prawdę. O życiu człowieka, o bezbronności ofiar aborcji ale i o tym, jak przemysł aborcyjny manipuluje matkami dla zysku kosztem życia ludzkiego (nie jest to więc zysk wolnorynkowy, którego jako wolnościowiec powinienem bronić), a postkultura i lewicowa ideologia – dla wygody. Popularność tego filmu ma szanse poruszyć sumieniami opinii publicznej, polityków, ale i matek, którym mogłoby przyjść kiedyś do głowy zabić swoje dziecko nie zdając sobie sprawy, że właśnie o zabójstwie tu mówimy. A popularność jest, co daje dużą nadzieję, duża. W kinie, do którego chciałem iść na warszawskim Gocławiu, wszystkie bilety były wyprzedane – najbliższe wolne miejsca znalazłem na Sadybie. Bilety z żoną kupiliśmy, choć i tam sala była praktycznie pełna. I choć zupełnym przypadkiem w fotelu obok mnie okazał się siedzieć znany dziennikarz jednego z prawicowych tygodników, mam nadzieję, że w gronie widzów przy tej ich liczbie byli i będą nie tylko już przekonani, ale także ci, których sumienia ten film dopiero poruszy.

Skrajna aborcjonistyczna lewica swoim zachowaniem pokazuje, że tak może się stać. Ataki ze strony Gazety Wyborczej i dodatku „Wysokie Obcasy” (to ten sam tytuł, w którym wcześniej lansowano hasło „aborcja jest OK”), gdzie autorzy na siłę próbują znaleźć „manipulacje” filmu (w rzeczywistości sami się ich dopuszczając), wreszcie stwierdzenia „oglądaliśmy, byście wy nie musieli” pokazują, że totalitarna lewica po prostu boi się tego filmu. I faktu, że ludzie mogą zrozumieć, że aborcja to morderstwo. Wyjątkowy już prymitywizm „satyrycznej” (cudzysłów, bo to satyra na poziomie poniżej Klaudii Jachiry) stronki AszDziennik (należącej do opiniotwórczego na lewicy NaTemat) żartującego „czy lepszy horror to „Nieplanowane” czy może „Dziecko Rosemary””) pozostawmy bez komentarza.

Ataki skrajnie lewicowego dodatku do Gazety Wyborczej p.t. „Wysokie Obcasy”

Obrzydliwe żarty portalu satyrycznego najniższych lotów

Od wyjścia z kina do napisania tej recenzji minęła już ponad doba. A cały czas myślę o tym filmie. Nie tylko o historii Abby Johnson, ale o problemie, którego dotyka. Liczę w myślach ile dzieci zamordowano na całym świecie tylko od tego czasu. Przy ponad 50 milionach aborcji rocznie daje to już jakieś 140 tysięcy. To tak jakby dziś bomba atomowa spadła na Zieloną Górę. A dzień wcześniej na Rybnik, dzień później na Rudę Śląską albo Bytom. I tak codziennie. I czy można coś zrobić, by powstrzymać tę rzeź? Rzeź, której liczba ofiar przekracza łączną liczbę zabitych przez komunizm i nazizm razem wzięte w mniej jak 3 lata? Nawet gdy piszę tę recenzję, w tym czasie gdzieś na świecie zamordowano kilka, kilkanaście tysięcy kolejnych dzieci. Ich matki też słyszały (i były święcie przekonane), że to nic takiego. A przecież to nie liczby, nie statystyki. To ludzie.

Do czego skłoni mnie ten film? Z pewnością do większego zaangażowania w ruchy obrony życia. W końcu dla mnie, libertarianina, granicę wolności jednostki wyznacza zasada nieagresji, którą to zasadę morderstwo niewinnych dzieci łamie w najbrutalniejszy możliwy sposób. Ale mam nadzieję, że przemówi też do polityków na całym świecie. Koniec przyzwolenia na morderstwa to priorytet numer jeden. Może nasz polski Trybunał Konstytucyjny przestanie chować głowę w piasek wobec aborcji eugenicznej. Może w Stanach Zjednoczonych Sąd Najwyższy uchyli Roe v. Wade. Chiny, w których aborcjoniści zabili więcej ludzi niż Mao – czy tam też jest nadzieja? Może na forum ONZ pomysły, by aborcję uznawać za „prawo człowieka” przestaną być traktowane jak akceptowalna propozycja, a zaczną, tak jak należy, za zbrodnię przeciw ludzkości? Jeden film tego nie zmieni, ale kropla drąży skałę.

„Nieplanowane” to jednak nie jest historia beznadziejna. Przeciwnie, film pomimo przedstawienia najbardziej odrażającej zbrodni z jaką zmaga się ludzkość daje też pozytywne przesłanie. Pokazuje sens działania środowisk pro-life. Wyzywani przez wojujące feministki obrońcy życia nie są tylko krzykaczami, których głos nic nie znaczy. Każda historia uratowanego przed aborcją dziecka tylko dzięki temu, że ktoś stał pod płotem aborcyjnego obozu śmierci i w ostatniej chwili przekonał albo przebłagał matkę, która przyjechała do „kliniki” zabić swoje dziecko, by jednak życie dziecka zdecydowała się ocalić – a może po prostu wymodlił właśnie pod tym płotem – to historia prawdziwego bohaterstwa. I te właśnie historie odnajdziemy nie tylko w tym filmie – odnajdujemy je codziennie na całym świecie wszędzie tam, gdzie proceder aborcyjny trwa.

Idźcie na ten film. Przygotujcie się na oglądanie w milczeniu. Bez popcornu.

13 odpowiedzi do “140 tysięcy dzieci zabitych, odkąd wyszedłem z kina. Recenzja filmu „Nieplanowane””

  1. Jacku, linkuję na blogu mojego znajomega księdza – może właśnie dlatego, że piszesz o okropieństwie cywilizacji śmierci z pozycji osoby niewierzącej….
    Pozdrawiam.
    Robert

  2. Może kto wierzy w Boga podejmie duchową Adopcję dziecka poczętego? Jest to modlitwa przez 9 mcy o dziecko, ktore zagrozone jest aborcją. Zachecam. Nie ma w tym żadnego trudu. Modlę sie każdego roku za jedno dziecko, kiedyś Pan Bog pokaże mi te dzieci, które modlitwą przyczynilam się do ich ocalenia. Pozdrawiam Bożena

    1. Wspaniała inicjatywa. Bardzo proste zasady. Nie wymaga dużo czasu. Zaledwie 10 minut dziennie, a może nawet i mniej. Polecam także! Zwłaszcza tym, którzy zmagają się z wyrzutami sumienia po aborcji, jak i tym, których maleństwo odeszło z przyczyn naturalnych. Panowie, to także zaproszenie dla Was! 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

    2. Po nawróceniu w 2013 r. (choć to nie tak do końca, bo nawrócenie to proces) w 2015 r. podjąłem się duchowej adopcji po raz pierwszy. W 2019 r. robię to piąty raz. Warto powalczyć modlitwą o życie dziecka. Przecież na modlitwę można poświęcić niecałe 10 minut dziennie przez 9 miesięcy w roku. Na mnóstwo innych rzeczy, często zbędnych, szkodliwych dla nas, poświęcamy setki godzin w ciągu roku.

  3. Bardzo dobra recenzja, serdeczne dzięki i namawiam do poznania i pokochania Chrystusa , najlepiej przez Maryję Matkę Jego i naszą , gwarantuje przepełnione serce oceanem szczęścia i radości.

  4. Szanowny Panie Jacku,
    Pozwoliłam sobie udostępnić Pana recenzję na swoim profilu.
    Bardzo Panu dziękuję za ten wyważony, mądry komentarz.
    Serdecznie dziękuję,

  5. Jacku, dziękuję za Twoją recenzję! 🙂

    Ja także mam za sobą seans – poszłam w 3 dniu polskiej premiery. „Nieplanowane” to obraz do przeżycia, nie tylko do obejrzenia. W moim odczuciu, obowiązkowy dla każdego, począwszy od liceum wzwyż. Temat niełatwy, ale film w rzeczy samej daje nadzieję. Afirmuje ludzkie życie. Pokazuje, jak bezcenną wartością ono jest. Zachęca do stawania w jego obronie. Uzmysławia nam, że jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni i uprzytamnia nam, czym tak naprawdę jest prawdziwa pomoc (materialna, emocjonalna, duchowa).

    Film demaskuje kłamstwa , którymi jesteśmy non-stop karmieni przez orędowników cywilizacji śmierci, którzy rzekomo wiedzą „lepiej” od nas samych, co jest „pro-kobiece” i „ludzkie”. Ale niestety, tu nie chodzi o górnolotne ideały, ale o bardzo przyziemną rzecz … o kasę i więcej kasy. 🙁

    Przyłączam się do Twojego, Jacku, apelu: szanowni Czytelnicy, wybierzcie się na ten film. Gwarantuję, że nie wyjdziecie z kina obojętni!

  6. Dziękuję za tę recenzję. Dobrze jest czytać takie słowa od osoby niewierzacej. Pokazuje Pan, że to nie fanatyzm chrześcijan, tylko prawda. Wartość życia ludzkiego powinna być tak samo cenna dla każdego człowieka bez względu na światopogląd. Tak ten film daje nadzieję, że kazdy z nas, jak ta kropla, która drąży skalę nie siłą, ale czestym padaniem, może także zmieniac świat.

  7. Kilka dni temu byłam na tym filmie i nie mogę przestać o nim myśleć… Wiem czym jest aborcja ale to jak jest pokazana w pełni w tym filmie – scena pokoju, do którego ma dostęp tylko kilka osób, gdzie układa się i liczy szczątki abortowanych dzieci – szok… Scena w której młoda dziewczyna przyprowadzona przez ojca na aborcję dostaję silnego krwotoku i dyrekcja nie wzywa karetki, mimo zagrożenia życia tylko dlatego, żeby dbać o swój wizerunek… Scena z wywożonymi beczkami, w których są zmielone, zmiażdżone szczątki tych małych dzieciątek nad którymi modlą się ludzie z Pro – life – łzy płyną same… Może to słowo jest niefortunnie użyte ale cieszę się, że wśród tylu zakłamanych komentarzy środowisk wrogich życiu znalazł się komentarz człowieka, który miał odwagę pomimo tego w co wierzy, bądź nie napisać jaka jest prawda. Przecież tu chodzi o prawa dzieci, którym tych praw się odbiera, pomimo głośnego krzyku Pań z czarnymi parasolkami o ich prawo do wyboru. Jakby zapomniały, że dziecko w ich łonie, to już nie ich ciało ale nowe odrębne życie, które ma swoje prawa. Polecam gorąco pójście na film Nieplanowane i zaopatrzenie się w paczkę chusteczek.

  8. Dziękuję za tę recenzję.
    Choć jest Pan niewierzący, doszedł Pan do tego, do czego nakłania nas sam Pan Jezus – do odpowiedzenia się za obroną życia, niezależnie od tego czyje to życie i jak długo trwa.
    Może i kiedyś, po jakiejś własnej prostej, ale szczerej modlitwie, po jakimś zdaniu z Pisma Św. przyjmie Pan do swojego serca Pana Jezusa, czego życzę i o co będę się czasem modlić.
    Bóg zapłać za dobro, które Pan czyni tym tekstem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *