Złodzieje mieszkań

Skrajnie lewicowa Gazeta Wyborcza w kilku artykułach w swoim poznańskim dodatku w haniebny sposób opluwa właściciela mieszkania, który padł ofiarą kradzieży polegającej na zajmowaniu jego własności przez dziką lokatorkę. Socjalistyczny brukowiec jednocześnie broni sprawczyni tej kradzieży, a nawet… bandytów z tzw. „ruchów lokatorskich”, którzy po przejęciu mieszkania przez prawowitego właściciela się do niego włamali.

Fragment jednego z hejterskich artykułów z poznańskich stron Gazety Wyborczej

Gazeta Wyborcza w tekstach żenujących, wywołujących etyczne zgorszenie, godzących w poczucie sprawiedliwości i przyzwoitości przoduje od dawna. Właściwie nad ich marksistowską propagandą i hejtem nie byłoby powodu się rozwodzić. Ale problem jest jednak poważny. W sprawie własności mieszkań mamy bowiem w polskich przepisach  (celowo nie używam określenia: „w prawie”, o czym za moment) kuriozalne rozwiązania, które państwowy aparat przymusu angażują nie po stronie pokrzywdzonych, a po stronie oprawców. Ochrona prawa własności jest po prostu niedostateczna, zaś ideologiczny konstrukt tzw. „praw lokatorskich” godzi w rzeczywiste naturalne uprawnienia właścicieli.

Fragment innego tekstu z poznańskich stron Gazety Wyborczej, gdzie marksistowska gazeta celowo myli ofiarę ze sprawcą

A właśnie prawo własności jest tym, co państwo i prawo stanowione winno chronić w sposób szczególny. Prawo własności jest źródłem jakichkolwiek innych praw człowieka. By temu przysługiwały jakiekolwiek prawo, musi być właścicielem siebie samego (prawo samoposiadania). Samoposiadanie jest gwarancją zarówno prawa do życia, jak i do zachowania wytworów swojej pracy. Prawo własności nie jest więc jedynie wytworem prawa stanowionego (czyli tego, co popularnie nazywamy prawem, rozmaitych aktów legislacyjnych), ale przede wszystkim kategorią prawa naturalnego, o fundamentalnym znaczeniu. Nie ma tu znaczenia czy prawo naturalne wywodzimy z – zgodnie z randowskim rozumieniem – rzeczywistości taką jaka jest, czy też ze źródeł nadprzyrodzonych, ma ono pierwszeństwo nad prawem stanowionym. To ostatnie ma za zadanie odkrywać czy też implementować prawo naturalne, nie zaś je zastępować. Prawo stanowione godzące w podstawowe zasady prawa naturalnego trudno więc nazywać prawem bez żadnego przymiotnika – i tu odpowiedź dlaczego nie używam określenia „w polskim prawie” przy opisie niegodziwych przepisów godzących w prawo własności.

Wracając do tematu mieszkań… Dzisiejsze „prawo stanowione” w ogóle nie broni prawa właściciela przed nieuczciwym najemcą, a podnosi w to miejsce właśnie urojone „prawa lokatorów”, którzy nie wywiązują się z umowy. Eksmisja złodzieja, który nie płaci czynszu, niszczy mieszkanie czy w jakikolwiek inny sposób narusza warunki kontraktu, jest trudna, a czasem wręcz niemożliwa. Co więcej, państwo staje po stronie bandytów kryminalizując w takich sytuacjach wcale nie kradzież, a… wejście właściciela do swojego własnego mieszkania, okupowanego przez dzikiego lokatora, a nawet odcięcie złodziejowi mediów, otwarcie okien, wymianę zamków przeprowadzenie wbrew złodziejowi remontów czy usunięcie z mieszkania rzeczy należących do złodzieja.

Paranoja? Tak. Dlatego „praw” lokatorów nie należy mylić z prawem (które to pojęcie zakłada choćby domniemanie niesprzeczności z prawem naturalnym, a tu tego domniemania mieć nie można). Nie chcę się tu rozwodzić nad praktycznymi konsekwencjami tejże sytuacji: niechęć ludzi do wynajmowania mieszkań (a przynajmniej wynajmowania „legalnego”, czyli takiego o którym państwo wie i pobiera podatki), brak inwestycji w mieszkania na wynajem i wysokie czynsze na tym sztucznie ograniczonym rynku. Zabawne zresztą, że polscy komuniści winę za wysokie czynsze zrzucają właśnie na… rynek, zapominając o prowadzących do nich regulacjach! Nie chcę, bo konsekwencje praktyczne są jednak wtórne wobec etycznych. A etycznie sytuacja, w której państwo, w imię lewackiej, idiotycznej maksymy „mieszkanie prawem, nie towarem”, broni złodzieja i pastwi się nad ofiarą, jest nie do zaakceptowania.

Reprezentacja wolnościowa w nowym Sejmie jest niewielka. Ale likwidacja niemoralnej ustawy o ochronie lokatorów powinna być jedną z pierwszych spraw, za którą wolnościowi posłowie powinni lobbować. Ochrona prawa własności prywatnej jest bowiem fundamentem ładu społecznego i najbardziej naturalnym z praw człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *